<?xml version="1.0" encoding="iso-8859-2"?>
<rss version="2.0">
<channel>
<title>Nazwa forum</title>
<link>http://www.fairycastle.pun.pl</link>
<description> Nazwa forum</description>
<language>pl</language>
<docs>http://backend.userland.com/rss</docs>
<item>
<title>Sypialnie</title>
<link>http://www.fairycastle.pun.pl/viewtopic.php?pid=645#p645</link>
<guid isPermaLink="false">645@http://www.fairycastle.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[- Powinni Cię zagłodzić, wykrwawić, zmasakrować, podać wolno działająca truciznę, stopniowo usuwać różne organy, przeszczepić Twój mózg szczurowi, wbić Ci w uszy rozżarzone do czerwoności igły, przybić nogi do podłogi żebyś nie mógł dojść do pożywania, upiec na wolnym ogniu, utopić w szambie, zaszyć nos i usta, tak żebyś nie mógł oddychać, rozedrzeć końmi, wstrzyknąć Ci roztwór mydła, zamienić Cię w mysz i oddać kotu - właśnie miałem sobie spokojnie kontynuować pełną frustracji przemowę, kiedy to ktoś mi niekulturalnie przerwał. Nawet mi by to szczególnie nie przeszkadzało gdyby nie pewien drobny fakt - Przestań to wykorzystywać... - znów spojrzałem na niego morderczo, w nadziei, że zniszczę w ten sposób dziecinności owego zdania.]]></description>
<pubDate>Sobota 10 Maj</pubDate>
<comments>Sobota 10 Maj</comments>
</item>
<item>
<title>Sypialnie</title>
<link>http://www.fairycastle.pun.pl/viewtopic.php?pid=644#p644</link>
<guid isPermaLink="false">644@http://www.fairycastle.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[- No samo, samo, albo ty posprzątasz, wybieraj - całowałem go szyi - Będziesz tak leżał, sztywny? - zaśmiałem się cicho - Jak chcesz - polizałem go po ramieniu i usiadłem na nim - Dalej nic? - pochyliłem się i pocałowałem go mocno.]]></description>
<pubDate>PiĹĄtek 9 Maj</pubDate>
<comments>PiĹĄtek 9 Maj</comments>
</item>
<item>
<title>Sypialnie</title>
<link>http://www.fairycastle.pun.pl/viewtopic.php?pid=643#p643</link>
<guid isPermaLink="false">643@http://www.fairycastle.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Zrobiłem wyjątkowo zaciętą minę seryjnego mordercy, rozważając, w jaki okrutny sposób by go zabić - Jak się samo posprząta? - wymawiałem powoli i dokładnie każde słowo, kładąc nacisk na &quot;samo&quot;. Spoglądałem na niego nadal próbując wyglądać niezwykle groźnie, co mi no nie dokończa wyszło. Zignorowałem i dłoń i pocałunek. Jak nie chce sprzątać to musi się bardziej postarać, stwierdziłem w myślach.]]></description>
<pubDate>PiĹĄtek 9 Maj</pubDate>
<comments>PiĹĄtek 9 Maj</comments>
</item>
<item>
<title>Sypialnie</title>
<link>http://www.fairycastle.pun.pl/viewtopic.php?pid=642#p642</link>
<guid isPermaLink="false">642@http://www.fairycastle.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Wyuliłem się w niego, wymruczałem mu do ucha - Później się posprząta, samo, czym się przejmujesz? Ja niczym - położyłem mu dłoń na brzuchu, podparłem się na łokciu i pocałowałem go.]]></description>
<pubDate>Niedziela 27 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>Niedziela 27 KwiecieĹ</comments>
</item>
<item>
<title>Sypialnie</title>
<link>http://www.fairycastle.pun.pl/viewtopic.php?pid=641#p641</link>
<guid isPermaLink="false">641@http://www.fairycastle.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[- Słuchaj niewdzięczna istoto. Skoro nie umiesz sprzątać to się naucz zachowywać porządek. Ja nie lubię bałaganu, a moje sprzątanie jest po prostu trwonienie czasu, bo Ty nie uszanujesz cudzej pracy - wyraziłem swój przeogromny ból głosem chłopca, który dostał nie taki samochodzik, jaki chciał i westchnął zrezygnowany. Oczywiście marudząc grzecznie do niego podszedłem no, bo i cóż miałem robić? Zmarszczyłem tylko sceptycznie czoło spodziewając się ogromnej, żywej góry śmieci ukrytej za jego plecami.]]></description>
<pubDate>Sobota 26 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>Sobota 26 KwiecieĹ</comments>
</item>
<item>
<title>Sypialnie</title>
<link>http://www.fairycastle.pun.pl/viewtopic.php?pid=640#p640</link>
<guid isPermaLink="false">640@http://www.fairycastle.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[- Nic nie będę robić, sam sprzątaj - położyłem się na łóżku - Znając moje szczęście to coś zbije, rozwale albo zniszcze, więc po co? Poza tym, ja lubię bałagan - wyszczerzyłem się do niego - Ale najpierw chodź do mnie - złapłem do za dłoń]]></description>
<pubDate>PiĹĄtek 25 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>PiĹĄtek 25 KwiecieĹ</comments>
</item>
<item>
<title>Sypialnie</title>
<link>http://www.fairycastle.pun.pl/viewtopic.php?pid=639#p639</link>
<guid isPermaLink="false">639@http://www.fairycastle.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[- To może zamiast dziękowania posprzątaj? hm to jest całkiem dobry pomysł - uśmiechnąłem się niemal zachęcająco - i to tak kompleksowo posprzątaj. Wiesz z myciem okien najlepiej, w końcu, co to za przyjemność w brudzie mieszkać - ciągnąłem swój wykład na temat porządków - w końcu, co to dla Ciebie? - czyżby próba wjechania komuś na ambicje? Mówiłem oczywiście niezwykle przymilnym tonem.]]></description>
<pubDate>PiĹĄtek 25 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>PiĹĄtek 25 KwiecieĹ</comments>
</item>
<item>
<title>Sypialnie</title>
<link>http://www.fairycastle.pun.pl/viewtopic.php?pid=638#p638</link>
<guid isPermaLink="false">638@http://www.fairycastle.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Usiadłem na łóżku i wyszczerzyłem się do niego. <br />- Dzięki - powidziałem i pochłoniłem kanapkę, popiłem kawą i strzepłem okrzuszki na podłogę. Spojrzałem na niego i posłałem mu uśmiech.<br />- No co? Miało nie być na łóżku, o dywanie nic nie mówiłeś - zaśmiałem się.<br />Podszedłem do niego i pocałowałem w policzek - Dzięki, jeszcze raz - wyszeptałem]]></description>
<pubDate>Sobota 12 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>Sobota 12 KwiecieĹ</comments>
</item>
<item>
<title>Sypialnie</title>
<link>http://www.fairycastle.pun.pl/viewtopic.php?pid=637#p637</link>
<guid isPermaLink="false">637@http://www.fairycastle.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[- Chcesz obudzić we mnie wyrzuty sumienia czy może przekonać mnie swoimi wdziękami? Bo tak na raz to kiepski pomysł - uśmiechnął się niemal niedostrzegalnie. Podniósł się z łóżka dość niechętnie i wyszedł z pokoju. Wrócił otwierając drzwi kopniakiem i na stoliku postawił kanapki z białym serem, żółtym i pomidorem, szynką i sałatą. Do tego dwa kubki kawy, przez ramie miał przewieszoną szmatkę i skłonił się nisko niemal dotykając nosem podłogi - Smacznego, paniczu. Pamiętaj, ze w łóżku się nie je, bo potem zostają okruszki i co niektórym się w plecy wbijają.]]></description>
<pubDate>Sobota 12 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>Sobota 12 KwiecieĹ</comments>
</item>
<item>
<title>Sypialnie</title>
<link>http://www.fairycastle.pun.pl/viewtopic.php?pid=636#p636</link>
<guid isPermaLink="false">636@http://www.fairycastle.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[-Jak uważasz - położyłem się koło niego .<br />- Ale, jak umrę z głodu, to będzie twoja wina, wiesz? - dźgnąłem go palcem w żebra - I co wtedy zrobisz sam, hmm? - pocałowałem go w ramię - I kawa bym się napił - pogłaskałem go po policzku - Proszę - wyszeptałem]]></description>
<pubDate>Wtorek 8 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>Wtorek 8 KwiecieĹ</comments>
</item>
<item>
<title>Sypialnie</title>
<link>http://www.fairycastle.pun.pl/viewtopic.php?pid=635#p635</link>
<guid isPermaLink="false">635@http://www.fairycastle.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[- Czy to była sugestia, że mam ruszyć dupę i dać Ci jedzenie? A jak Ci czegoś znowu dosypie, wiesz zostało mi trochę tego eliksiru...- wystawiłem język podciągając kołdrę i przeciągnąłem się z lubością wyciągając ręce do tyłu. Widać na razie nie miałem zamiaru ruszyć się z łóżka, przecież dopiero świta. Spojrzałem na niego nieco zdziwiony, zaraz jednak zabrałem się za oględziny niezwykle inspirującego sufitu.]]></description>
<pubDate>Niedziela 6 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>Niedziela 6 KwiecieĹ</comments>
</item>
<item>
<title>Sypialnie</title>
<link>http://www.fairycastle.pun.pl/viewtopic.php?pid=634#p634</link>
<guid isPermaLink="false">634@http://www.fairycastle.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[-Cześć, dobrze się spało, a tobie? - spojrzałem na niego. Pora wstać, bywa. Wstałem z łóżka i spojrzałem na zegarek, po 9. <br />Poszedłem do łazienki, zgarniając po drodze ubrania. Wróciłem po jakimś czasie, zapaliłem papierosa i podszedłem do łóżka i delikatnie go pocałowałem<br />- Wiesz kochanie, głodny jestem - wyszczerzyłem sę do niego]]></description>
<pubDate>Niedziela 6 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>Niedziela 6 KwiecieĹ</comments>
</item>
<item>
<title>Sypialnie</title>
<link>http://www.fairycastle.pun.pl/viewtopic.php?pid=633#p633</link>
<guid isPermaLink="false">633@http://www.fairycastle.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Mruknąłem jakieś &quot;Tak mamusiu, już wstaje do szkoły&quot; i już miałem się przekręcić na drugi bok, kiedy otworzył oczy. Uśmiechnąłem się błogo i powróciłem do leżenia w jego stronę. Położyłem rękę pod głowę nie przejmując się tym, że kołdra zsunęła się odkrywając mnie niemal całkowicie - No ten... Cześć. Jak się spało? - zerknąłem na linie na łóżku a właściwie na to, że leżałem na jego połowie. Wyszczerzyłem się szerzej.]]></description>
<pubDate>Niedziela 6 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>Niedziela 6 KwiecieĹ</comments>
</item>
<item>
<title>Sypialnie</title>
<link>http://www.fairycastle.pun.pl/viewtopic.php?pid=632#p632</link>
<guid isPermaLink="false">632@http://www.fairycastle.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Otworzyłem oczy, przeciągłem się. Dobrze mi się leży. Spojrzałem na jego spokojną twarz, a gdyby tak...? Zawachałem się chwilę, pogłaskałem go po policzu, dalej nie będęc pewnym, czy sciągnięcie tej szmaty, gdy on śpi, jest uczciwe, ale z drugiej strony... <br />Ciekawe jak on wygląda, bez tego, cholera jasna. Chwyciłem go za dłoń, przygryzłem wargę i patrzyłem się na niego. <br />Dobra, nie zrobię tego, teraz. Pocałowałem go i wtuliłem się w niego, nie puszczając jego dłoni.]]></description>
<pubDate>Niedziela 6 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>Niedziela 6 KwiecieĹ</comments>
</item>
<item>
<title>Sypialnie</title>
<link>http://www.fairycastle.pun.pl/viewtopic.php?pid=631#p631</link>
<guid isPermaLink="false">631@http://www.fairycastle.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Podniosłem się z łóżka i sam też poczłapałem do łazienki po drodze zahaczając o szafę. Zabrałem z niej to, co było mi potrzebne i po parunastu minutach wróciłem do pokoju w białym bokserkach w czerwone serduszka. Poprawiłem wilgotne włosy i ułożyłem się obok chłopaka. Mruknął coś wkradając się pod kołdrę i przytulając do jego pleców. A trzeba przyznac, że nie byłem ani ciepły, ani suchy.]]></description>
<pubDate>Sobota 5 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>Sobota 5 KwiecieĹ</comments>
</item>
</channel>
</rss>
